RSS
niedziela, 29 listopada 2009
W obcym świecie

Meroutka zawsze wiedziała że jest inna. Świat wokół niej niby był bardzo podobny do niej samej, ale kiedy przyszło co do czego, różniła się diametralnie. Być może to były tylko szczegóły, ale Meroutka wiedziała, że z takich szczegółów składa się wszechśwsiat. Nie była z tego jakoś nadzwyczaj dumna, ale też była świadoma własnej wartości. Nie wstydziła się ani tego kim jest, ani jaka jest.

Ta pora roku wpływała na nią jednak jakoś dziwnie. Wszyscy wydawali się krzątać bez końca przygotowując się do nadciągającej zimy. Gromadzili zapasy, czyścili piece, wstawiali nowe kotły, naprawiali nadpsute dachy. Wszyscy śpieszyli się jak gdyby dopiero teraz dowiedzieli się, że nadchodzi zima. Każda jesień wyglądała tak samo. Dla Meroutki ta jesień także była podobna do poprzednich. Wstawała dość późno, popijała naprzemian kawę i kakao w wielkim dębowym fotelu stojącym przed kominkiem i myślała. Czasami czytała. Ale nigdzie się nie śpieszyła.

Przynajmniej jeszcze nie teraz.

02:44, mmeroutka
Link Dodaj komentarz »
Archiwum